50's circle skirts and dresses, vintage design, sewing

piątek, 20 października 2017

podryfujmy



Lato się co prawda oficjalnie zakończyło, ale jakoś tak przez kilka ostatnich dni całkiem przyjemnie grzeje słoneczko po pleckach, więc i ja wygrzebałam z szafy jeszcze letnią sukienkę z bawełnianego dżinsu w kotwiczki i łódeczki...marynarski wzór pojawił się już wcześniej na blogu. Co oznacza, że my, kobiety chyba bardzo go lubimy :D A zatem pośpiesznie, póki jeszcze zima nie widzi, wskakuję w sukienkę, porywam 
z doku jakiegoś przystojnego marynarza i dryfuję het w morze. A jak jeszcze marynarz będzie mi gotował na pokładzie, to nie wracam :P


poniedziałek, 16 października 2017

...taniec z prążkami...

Styl retro jest piękny i niepowtarzalny bez wątpienia. Żadna współczesna moda nie jest w stanie urzekać mnie tak, jak lata 50-te XX wieku. A najlepsze jest to, że nawet korzystając z zupełnie nowego wzornictwa
i tkanin, to przy użyciu typowego dla tamtego okresu fasonu New Look można uzyskać równie piękne i urzekające połączenie. Czasem pozwalam sobie na takie kombinacje, co przy okazji pozwala sprawdzić, które materiały nadają się do takich eksperymentów. Cienka, letnia pianka jest zdecydowanie jednym z najlepiej współpracujących :) Tym razem po raz pierwszy zrobiłam francuskie cięcia w górnej części sukienki, zamiast typowych zaszewek. Jak na pierwszy raz wyszło całkiem przyzwoicie. Wzór sukienki może być dla niektórych troszkę uciążliwy dla oka. O ile
z daleka cieniutkie prążki są nieruchome, o tyle im bardziej zbliżyć się do niej, prążki zaczynają "ruchy robaczkowe". Trochę bolą od tego oczy :)

piątek, 13 października 2017

...noc pod gwiazdami...

...jest piękny, ciepły letni wieczór. Leżysz na trawie gdzieś na łące...patrzysz na niebo spowite milionami błyskających punkcików, spadających tu i ówdzie i wzbudzając nadzieję, na spełnienie właśnie przed chwilą pomyślanego życzenia ...i choć zjawisko to ma całkiem przyziemne wyjaśnienie,  to widok spadającej gwiazdy, maleńkiego pyłku wielkości ziarenka piasku, sprawia wielką przyjemność...na chwilę zapominasz o troskach i wpatrując w granatową czerń przestworzy marzysz...marzenia to dobra rzecz. Bez nich byłoby nam smutno...w marzeniach możemy być kim i gdzie chcemy. Łowcą głów na Dzikim Zachodzie, prezydentem czy syreną. Możemy latać, pięknie śpiewać albo wyszywać kilimy. Każdy może marzyć...bez względu na to, kim jest, co robi albo czego nie. Wystarczy położyć się na trawie...
A jak już wrócimy na ziemię, to można popatrzeć na sukienkę. Co prawda tkanina jest w kropki i kropeczki, ale jak tylko zobaczyłam ten materiał, od razu nasunęła mi się myśl, że wygląda, jak gwiaździste niebo. Dostałam go w prezencie z innymi "starymi" materiałami i wiedziałam, że to będzie pierwszy, z którego coś uszyję. I nawet pomimo, że nie jest to jakaś szlachetna tkanina, tylko zwykły poliester, coś mnie w tym urzeka.

środa, 11 października 2017

koralowa zima w Madrycie

Chciałam Wam dziś pokazać, jaki uszyłam  płaszcz w zeszłym roku...to był mój pierwszy taki twór, całkowicie spontanicznie stworzony na potrzeby sukienek i spódnic, jakie noszę, a do jakich nigdy nie mogłam znaleźć odpowiedniej długości płaszcza. Zawsze są dziwnie krótkie. Dlatego też po latach bezowocnych poszukiwań czegoś, co będzie sięgać dalej, niż za pupę postanowiłam spróbować sama uszyć sobie taki płaszcz. Miał okazję wyjechać ze mną do Madrytu, skąd też załączona fotografia. Nieskromnie napiszę, że koralowy kolor wzbudzał zainteresowanie i uśmiech wielu kobiet na ulicy. W szczególności tych dojrzałych, które być może patrząc na płaszcz wracały myślami do swoich lat młodości, kiedy to nosiły podobne fasony :) To było naprawdę miłe uczucie, móc wzbudzić w kimś takie sentymentalne wspomnienia...
Płaszcz jest z wełnianego flauszu. Nie chciałam ryzykować czegoś bardziej szlachetnego na pierwszy raz. I właściwie muszę przyznać, że materiał mnie pozytywnie zaskoczył. Przechodziłam w nim prawie całą zimę. Dopiero przy -15 stopniowym mrozie zamieniałam płaszcz na puchową paskudę. 
A w tym roku przymierzam się do kolejnych! Kto chce?                        

       
                         























wtorek, 10 października 2017

butelkowa zieleń

Skoro już aura sponurzała całkiem, co wcale nie jest miłe z jej strony, to
i sukienka, choć może nie ponura, ale w ciemnej barwie. A dokładniej głębokiej butelkowej zieleni. Uczyniłam ją z aksamitu. Akurat ta wersja jest dosyć trudna tkaniną...ciężka, lejąca, bardzo rozciągliwa. Nawet czterowarstwowa tiulowa halka nie jest w stanie udźwignąć tego ciężaru :)
Zatem wybaczcie, ale tym razem sukienka nie chciała ze mną współpracować. W związku z tym dziś będzie żywa modelka :) Udostępniam Wam wizerunek nowej właścicielki (oczywiście za jej zgodą) w pełnej stylizacji. Na żywym organizmie sukienka jakoś zdecydowanie lepiej się unosi, co zapewne jest zasługą halki. Zapewne lepszej niż moja.
I jestem zazdrosna.

W roli głównej wystąpiła: Mona Pepper, finalistka konkursu Miss Pin Up Poland 2017 American Day. Pozdrawiam serdecznie, a teraz teraz idę zazdraszczać. Albo się obrażę, jeszcze pomyślę :)

       

 
      

                                          

wtorek, 3 października 2017

...dla miłośniczek kotów...

A dziś coś dla dzikich, nieokiełznanych amazonek...zwierzęce wzory są piękne, ale też wymagające wyczucia i ostrożności w stylizacji, bo można łatwo zamiast drapieżnej kocicy stać się burą kotką na dachu...wszelkie kocie printy są trudne i naprawdę trzeba umiejętnie dobierać je do całości ubioru. I mimo że sama jestem raczej zwolenniczką bardziej dodatków
w cętki, niż całych sukienek, to tym razem zrobiłam wyjątek. Miłośników zwierząt uroczyście zapewniam, że to nie jest oprawiona skóra żadnego słodkiego koteczka, takiego, jak lampart czy jaguar, więc możecie spać spokojnie :)
 Z wynalezionego na lumpeksie (bo gdzieżby indziej taki wzór??) cętkowanego sztruksu (tak, to jest sztruks, ) powstała ta oto sukienka. Wzór jest całkiem przyzwoity, więc nieskromnie napiszę, że nie wyszło tandetnie, a tego obawiałam się najbardziej. Nie zrobiłam przepastnego dekoltu ani żadnych innych dodatków, bo sam deseń w zupełności wystarczy. Mraaauuuu
                           

poniedziałek, 25 września 2017

szaro, buro i ponuro

No to możemy sobie po cichutku zazdraszczać różowiutkim flamingom, jak dreptają beztrosko po cieplutkim piasku, a my coraz szczelniej zawijamy
w szaliki.Choć ja jestem jednak pełna nadziei, że prawdziwa, piękna złota jesień jeszcze się pojawi, zanim dopadnie nas mróz i chłód na najbliższe pół roku...wy też trzymajcie kciuki. A w związku z tym, że aura jednak póki co, raczej ponura, to dostosowałam się do klimatu i popełniłam tę oto ciemnozieloną kratkę. Żeby dodać nieco słodyczy tej burej zieleni, przytwierdziłam do paska kokardę. Udanego tygodnia!


czwartek, 21 września 2017

gorące piaski Aruby

Ja wiem. Naprawdę. Lato się skończyło, co widać na załączonych obrazkach za oknem, i jedyne, na co ma się ochotę to gorąca herbatka, ciepły kocyk i książka w domowym zaciszu, ale niestety taka to już nasza dola...jesień stoi w drzwiach, a za nią, pewnie zresztą już całkiem blisko sunie w mroźnej sukni, przetykanej soplami lodu zima...ale odgońmy jeszcze choć na moment ten obrazek. Wyskoczmy spod kocyka, herbatę odstawmy na parapet (przestygnie i będzie w sam raz), książkę
w sumie możemy zabrać ze sobą...czujecie ten rozgrzany piasek pod bosymi stopami? .. to gorące słońce przyjemnie rozlewające się na plecach?...gdzieś tam za wami po piaszczystej plaży u wybrzeży Aruby spacerują majestatyczne flamingi...



czwartek, 31 sierpnia 2017

...w pogoni za obrusem...

...gdyby ktoś potrzebował na szybko zorganizować piknik i potrzebował obrus...voila! Sukienka w drobną biało czerwoną kratkę wydaje się być do tego celu idealna...albo odwrotnie...kiedy właśnie nie wiemy w co się ubrać, a w szafie pustka, choć pęka w szwach wystarczy wpaść na najbliższy sąsiedzki piknik, zerwać sprawnym ruchem obrus ze stołu... A potem już tylko jeszcze bardziej sprawnie uciekać przed grillującymi sąsiadami...Kiedy wreszcie uda się zamknąć w domu z honorowo zdobytym łupem można uszyć sukienkę. Jak ta. A żeby sąsiedzi nie zorientowali się, że jest z ich obrusa, można wykończyć dekolt koronką. I z dumą przechadzać się po okolicy :-)


poniedziałek, 28 sierpnia 2017

kosmiczne groszki

Jak pamiętacie (albo i niekoniecznie) kropki, kropeczki, groszki i groszeczki to jeden z moich ulubionych motywów na tkaninie...są tak ponadczasowe, że chyba nawet kiedy za tysiąc lat będzie trzeba nosić kosmiczne, bezkształtne kombinezony z pianki, to mam nadzieję, że chociaż będą w groszki :-) Zawsze to jakaś namiastka klasyki...a tymczasem dziś biała sukienka w czerwono granatowe groszki...choć chyba bardziej już grochy. Wiem, że lato się kończy, o czym bezlitośnie uprzedzają już dość chłodne poranki i wieczory i czas na nudne, szare smutne kolory, ale zróbmy jeszcze na przekór aurze i pozostańmy w oparach lata ...

..motylem jestem...

Lato co prawda niechybnie zbliża się ku końcowi, jednak nacieszmy jeszcze przez ten krótki moment oczy, tak ulotny, niczym motyle...mam nadzieję, że kolorowe motyle na białej bawełnie urzekną Was równie mocno, jak mnie... a że dziś nie dość, że poniedziałek, to pogoda zupełnie niekolorowa, więc odrobina radosnych barw może poprawi nam nastrój :-) Miłego dnia



czwartek, 16 marca 2017

... dla miłośników zwierząt :-)

...lubicie zwierzęta? Pieski ...kotki...chomiki... albo misie... takie, jak na przykład na załączonym obrazku... choć te są szczególne...bo to przeeeesłodkie pandusie. Małe, puchate pandziątka (zresztą tak nazywał się materiał :-D ) Spódnica jest w kolorze delikatnej mięty, choć na zdjęciu wyszło to dosyć blado. Na dodatek trochę bardziej się tym razem wysiliłam i zrobiłam w niej kryte kieszenie :-D A pandziątka milusio przeciągają się na niej w różnych pozach i konfiguracjach :-) Aż chciałoby się taką wziąć na ręce i przytulić :-)

środa, 15 marca 2017

...Pan Cylinder...

No i któż to taki?...
...Szanowni Państwo, oto i On...tajemniczy, z niewidocznym grymasem na twarzy Jegomość Pan Cylinder. Dżentelmen we wąsach i dostojnym okularze :-) A co by dopełnić wizerunku staromodnego eleganta dorzućmy zacny kapelusz i już Pan może ruszać na podbój niewieścich serc w wielkim mieście...a raczej mógłby...gdyby nie drobny szczegół utrudniający mu nieco przemieszczanie się...albowiem jest jedynie wzorem na spódnicy. Bardzo przepraszam Pana, ale towarzyskie wyprawy będą możliwe jedynie za sprawą nowej właścicielki. Proszę być grzecznym, a na pewno zabierze Pana na wiosenny spacer lub romantyczną przechadzkę :-)
Pozdrowienia dla Oli :-)


czwartek, 9 marca 2017

...muzycznie

...zostawmy pięknego marynarza u sterów, wynurzmy się na chwilę z wodnego świata, zaczerpnijmy powietrza i przenieśmy tam, gdzie muzyka wprawia w stany ekstatycznych uniesień, koi dusze i ciała...w tej konkretnej sytuacji ciało :-) Pewna Pani miała życzenie, aby sprawić jej taką oto spódniczkę w instrumenty muzyczne, pląsające niczym w szaleńczym tańcu swoich dźwięków na białej fakturze bawełny...a jak dorzucić do tego ciało, można wirować w tym tańcu razem z nimi całą noc ... pozdrawiam Kasię :-)


środa, 8 marca 2017

...jak żeglować to z klasą :-)

Sezon wiosenny zbliża się wielkimi krokami, co widać we wzorach sukienek i spódnic, jakie mi się szyją (no nie same się...z moją skromną pomocą :-D) 
Dzisiejsza kreacja nawiązuje do poprzedniej, z tą drobną różnicą, że tamta była granatowa w białe kotwice, a ta jest biała w granatowe (jakby nie dało się zauważyć...) I jeszcze mały bonusik! Czerwona lamówka wokół dekoltu! Może słabo widać, bo manekin kamufluje, ale jak nieco nadwyrężycie wzrok, to da się dostrzec :-) 
Trochę ożywia to monotonię rozsypanych niedbale kotwic :-)
Zatem myślę, że teraz obie Panie mogą wspólnie wyruszyć w poszukiwaniu wodnych przygód i łapać żagle smagane morskimi wiatrami (i czasem podwiewające z tej okazji sukienki)...a jak dodatkowo trafi się na pokładzie przystojny marynarz to już w ogóle życzmy im szczęścia...Ahoj!

PS. przepraszam, z pośpiechu nie uprasowałam dokładnie sukienki...

poniedziałek, 27 lutego 2017

pożeglujmy...

Nie wiem, jak Wy, ale ja już czuję wiosnę w powietrzu...a jak wiosna, to i ciepły wiatr...a jak ciepły wiatr to i szum wody...a jak woda, to i morze...a jak morze to i żeglowanie...i tak dalej i tak dalej...dlatego zostańmy w klimatach żeglugi i ponośmy granatową sukienkę w drobne morskie kotwiczki...jest ich tak dużo, że z cumowaniem na pewno nie będzie problemu.
Pozdrowienia dla Ani, właścicielki sukienki :-)




poniedziałek, 20 lutego 2017

powiew wiosny

Luty ma się powoli ku końcowi, przed nami marzec, a to oznacza, że już tak niewiele czasu i rozpocznie się wytęskniona wiosna :D Dlatego nieśmiało możemy zacząć planować wiosenną garderobę...na przykład spódnicę. Bawełna w delikatny wzór pasley w różnych odcieniach niebieskiego może przywoływać obrazy błękitnego nieba w ciepły wiosenny dzień...jeszcze tylko uciec gdzieś na zieloną łąkę spowitą fiołkami i leżąc w trawie liczyć puchate obłoczki...


czas na kratkę

Wiem, że dawno mnie nie było i mam nadzieję, że wszyscy z utęsknieniem czekali na coś nowego :D Bo otóż właśnie po trudach mobilizacji do pracy (wszystko przez zimę:)) na manekinie zawisła kolejna sukienka. Oczywiście nie będzie na nim wisieć, tylko powędruje, a właściwie już powędrowała do nowej właścicielki, która jest moją wierną fanką i poniekąd została moją muzą :-) Sukienka jest z cieniutkiej bawełny, szyło się przyjemnie i szybko. Ale jak się ma taką modelkę, to praca sama w rękach wre :-) Tym razem trochę bardziej się
wysiliłam i zrobiłam dół z podwójnego koła i zrobiłam zakładki. Z racji, że materiał jest cienki, to pliski ładnie i miękko opadają na biodrach i nie dodają optycznie zbyt wielu centymetrów :-) To teraz wystarczy tylko wskoczyć w piękne szpilki i wyruszyć na podbój świata :-)
Pozdrowienia dla właścicielki :-)